A potem przyszli po mnie

Gdy Maziar Bahari wyjeżdżał z Londynu w czerwcu 2009 roku, by relacjonować wybory prezydenckie w Iranie, zapewniał swoją brzemienną narzeczoną Paolę, że wróci do niej najdalej za tydzień. Nie miał pojęcia, całując ją na do widzenia, że następne trzy miesiące spędzi w osławionym irańskim więzieniu Ewin, przechodząc brutalne śledztwo. Dla rodziny Bahari wojny, zamachy stanu i rewolucje nie były abstrakcją, lecz znaną aż za dobrze rzeczywistością, doświadczaną od pokoleń. Ojciec Maziara siedział w latach 50. w więzieniu szacha, siostrę wsadził za kratki reżim ajatollaha Chomeiniego w latach 80. Zamknięty w więzieniu, obawiając się najgorszego, Maziar czerpał siły ze wspomnień o odwadze, jaką w obliczu tortur wykazali jego ojciec i siostra. Śnił o Paoli i myślał o tym, co narzeczona i jego nieugięta, osiemdziesięcioczteroletnia matka robią, by go uwolnić.

Nota wydawcy