Wojna futbolowa |
| Wprowadził redaktor (redaktor) dnia 09/05/2011 |
W żadnej z dotychczasowych książek Kapuścińskiego nie dostrzegało się jeszcze świata jako spójnej całości. Dopiero "Wojna futbolowa" każe nam widzieć, że pomiędzy wyglądem ulicy w Gwatemali podczas porwania Karla von Spreti, wyglądem wyludnionej Kinszasy, zamkniętej w skrzyniach Luandy a wyglądem słonecznej uliczki w Tibilisi - istnieje coś wspólnego. I tego wspólnego jest tak dużo, że spomiędzy egzotycznych miast i krajów wyjrzy ku nam często jakieś rodzinne miasteczko, znajoma ulica, bar, twarz znajomego człowieka... Wiemy, że owa spójność i niepodzielność świata istnieją dzięki ludziom, którzy go zaludniają, niszczą i budują.
Nota wydawcy
Ostatnio zmieniony: 10/05/2011 at 09:09
Powrót